niedziela, 4 marca 2018

Ciasteczka owsiano-kokosowe(wegańskie)-przepis

Cześć, witajcie na moim blogu.
Dzisiaj mam dla Was kolejny przepis, tym razem coś słodkiego. Przepis ten naprawdę ułatwia życie, kiedy znienacka odwiedzają nas niezapowiedziani goście, a nie chcemy przyjmować ich z pustymi rękoma. Ciasteczka owsiano-kokosowe są także genialną, słodką opcją na śniadania, do szkoły/pracy, w podróż, czy na krótsze wyprawy. Są bowiem bardzo pożywne, zdrowe(jeżeli zdecydujecie się na zdrowy zamiennik cukru) i stuprocentowo wegańskie, a do tego łatwe oraz szybkie w wykonaniu. Przygotowanie ciasta zajmuje ok.5 minut.

       Składniki:(zapewniam Was, że większość macie w domu)
  • 2 duże banany(lub 3 małe)
  • ½ szklanki cukru(lub zdrowszego zamiennika np.stevii, czy syropu z agawy)
  • ½ szklanki oleju słonecznikowego(może też być kokosowy)
  • 1 szklanka mąki
  • 1 szklanka płatków owsianych
  • 1 szklanka wiórków kokosowych
  • 1½ łyżeczki cynamonu
  • 1 łyżeczka sody
        Przygotowanie:
  1. Nagrzać piekarnik do 180°C.
  2. Rozgnieść widelcem banany.
  3. Dolać olej, wsypać cukier i wymieszać.
  4. Wsypać mąkę, płatki owsiane, wiórki kokosowe, cynamon oraz sodę.
  5. Dokładnie połączyć wszystkie składniki.
  6. *jeżeli macie wystarczająco czasu, zostawcie ciasto na 10min.(niekoniecznie w lodówce)
  7. Uformować niewielkie kulki, lekko spłaszczyć i ułożyć na blasze, wyłożonej papierem do pieczenia.(mnie zawsze wychodzi ok.16 ciasteczek)
  8. Piec ok.15min.
 
                                                        Smacznego!
                                                                        Gabi
Jeżeli chcecie dowiedzieć się więcej o mnie wpadajcie na instagrama.
 


sobota, 23 września 2017

KOTLETY Z CZERWONEJ FASOLI

  Hej. 
  Dzisiaj mam dla Was przepis na zdrowe, proste oraz szybkie w przygotowaniu kotleciki. Przepis powstał w zwykły, szkolny dzień, kiedy zastanawiałyśmy się z mamą, co zrobić na obiad. Szperając w szafkach znalazłam soczewicę w puszce i pomyślałam, że spróbuję zrobić z niej kotleciki. Udało mi się zrobić pyszne, małe kotlety, które smakowały całej rodzinie. Świetna alternatywa dla falafeli z moczonej ciecierzycy, którą miksuje się w nieskończoność. Jakiś czas później zrobiłam na tej samej zasadzie kotlety z czerwonej fasoli, Smakowały mi nawet bardziej niż te z soczewicy, dlatego postanowiłam podzielić się z wami tym prostym pomysłem na obiad.





        Składniki:

  • puszka fasoli(lub soczewicy)
  • łyżeczka kminu rzymskiego
  • odrobina kurkumy
  • szczypta soli i pieprzu
  • kilka listków pietruszki
  • dwie łyżki prażonego słonecznika
  • trzy łyżki ugotowanej kaszy kuskus lub płatków owsianych

         Przygotowanie:

  1. Wszystkie składniki umieścić w naczyniu.
  2. Zmiksować całość na gładką masę.
  3. Uformować kuleczki, a następnie je spłaszczyć.
  4. Na patelni rozgrzać odrobinę oleju.
  5. Kotleciki smażyć 5-10 minut.
Można podawać z ryżem lub kaszą, sosem pomidorowym i warzywami.




                                                                                W takim razie smacznego;-)

                                                                                           Gabi



                                                                                   


sobota, 16 września 2017

MAŁE SUKCESY

     Codziennie podejmujemy setki decyzji-tych złych, jak i tych dobrych.  Każdego dnia ponosimy porażki i sukcesy. Coś nam wychodzi, a coś nie. Realizujemy niektóre plany, a niektóre zostają przeniesione na bliżej nieokreśloną przyszłość. Nie jesteśmy jednak świadomi, że małe sukcesy, ciągną za sobą te większe, a spektakularne zmiany zaczynają się od małych. Ile razy robiliśmy sobie wyrzuty, że czegoś nie zrobiliśmy, lub zrobiliśmy to źle? Nie oszukujmy się-robimy to bez przerwy. Zapominamy o tym, że każdego ranka, wstając z łóżka, mimo niewyspania lub braku chęci do życia odnosimy sukces. Mały wprawdzie, ale zawsze jest i może pociągnąć za sobą inne i sprawić świat piękniejszym.
Nauczyliśmy się niestety patrzeć na wszystko krytycznie, dostrzegając tylko negatywne strony. Oceniamy wszystko i wszystkich. Po co? Czy życie nie byłoby szczęśliwsze, gdybyśmy skupili się na sobie i na tych małych kroczkach, które dzielą nas od celu?
 Każdy ma jakiś wykreowany przez siebie obraz idealnego życia. Chcielibyśmy mieć wszystko, od razu, w tej chwili. Zakładamy, że nasze pragnienia są nieosiągalne, a wizję nie do końca perfekcyjnego życia odrzucamy na bok. Skoro nie możemy mieć dokładnie tego, czego chcemy, to po co robić cokolwiek, aby chociaż w kilku procentach osiągnąć to, o czym marzymy? Nie tędy droga. Często tak jest, że ciężko odnaleźć motywację do wystartowania, jednak kiedy już zaczniemy, ciężko nam się zatrzymać. Na przykład kiedy nie chce mi się ćwiczyć, wystarczy, że wstanę, przebiorę się i wyjmę matę, a chęć od razu przychodzi. Później już tylko z górki. To samo dotyczy sprzątania, czy nauki. Nie raz tez zdarza mi się, że nie chcę mi się wyjść na rower, lecz wiem, że jeżeli nie pójdę, będę żałować. Gdy już wsiądę na rower uśmiech automatycznie pojawia się na mojej twarzy. Moje ambicje są jednak większe, nie starczają mi te niewielkie, codzienne osiągnięcia. Staram się sięgać wyżej i zmieniać swoje życie. Na lepsze oczywiście. Pamiętam jednak, że małe sukcesy są podstawą większych zmian.  I tego się trzymajmy.
            Powodzenia.
                Gabi

niedziela, 10 września 2017

WSPOMNIENIA Z WAKACJI

Hej. To znowu ja-Gabi.
 Jak wszystkim wiadomo wakacje się skończyły, właściwie to już pierwszy tydzień szkoły za nami. Nie wiem  jak Wam, ale mnie wspomnienia(w szczególności te wakacyjne) poprawiają humor oraz motywują do przetrwania roku szkolnego z uśmiechem na twarzy. I tak, może  Wam się to wydać dziwne, ale lubię wracać do szkoły. Dokładnie. Lubię, kiedy po szalonych, pełnych spontaniczności wakacjach poza domem, wszystko wraca do swojego rytmu i dzień ma swój porządek oraz rutynę. Jednak, żeby nie zniechęcić się natłokiem obowiązków potrzebuje się czymś wspomóc. Najczęściej są to zdjęcia. Motywuję się zdjęciami z książek i internetu, zaglądam na Instagrama, czy Pinteresta. Jednak najbardziej lubię oglądać moje zdjęcia, ponieważ one przywołują chwile, wydarzenia i co najważniejsze-ludzi. Pokażę Wam dzisiaj garstkę z nich, tych z których jestem najbardziej zadowolona i chcę się nimi podzielić.









































































Zdjęcia nie są idealne, gdyż nie obrabiałam ich, lecz wciąż przywołują wspomnienia z letniego czasu.
Ten post przypomina raczej fotorelację, jednak mam nadzieję, że się Wam spodoba.
          Do następnego.